• Wpisów: 139
  • Średnio co: 13 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 13:33
  • Licznik odwiedzin: 14 587 / 1911 dni
 
wiewiorka.susel
 
Siedziałam na łóżku mojej przyjaciółki, wpatrując się w mój zapisany zeszyt. Słowa piosenki mieszały mi się przed oczami, czułam na sobie wzrok Ruby, która przykryta była pod samą brodę kołdrą. Myślałam, co zrobić dalej, jak rozumieć słowa ze snu, by ominąć je szerokim łukiem, by znów normalnie żyć. Chciałam uciec przed odpowiedzialnością, nie miałam pojęcia co czeka mnie dalej, ale chwilę temu wyraziłam się jasno. Przekonywałam Ruby, by pomogła mi odnaleźć lustra, nawet jeśli były stłuczone, potrzebowałam je. Nie wiedziałam po co, ale musiałam je mieć.
-Uciekamy, Ruby- przerwałam długą, intensywną ciszę. Spojrzałam na nią, a ona odepchnęła od siebie kołdrę. W jej oczach widziałam przerażenie, choć próbowała to ukryć.
-Jesteś pewna, że to nie był tylko twój sen?- zapytała.- Może trochę cię wystraszył?
-Ja nie zmyślam, musisz mi pomóc. Przepowiednia mówiła o dwóch osobach, a stłukłyśmy lustro razem- mówiłam.- Tu chodzi o ciebie i o mnie, o nas.
-Ale boję się, że to wszystko ściema, że znajdziemy te głupie lusterka i nic się nie stanie!- krzyknęła trochę za głośno.
-Trzeba spróbować!- powiedziałam.- Masz piętnaście minut na spakowanie się
Wyszłam z pokoju i skradałam się po korytarzu jak lis, a zarazem jak wąż, zwinnie i szybko zaatakowałam klamkę do mojego pokoju, jednak nie spodziewałam się tego, co tam zobaczę. Wszystkie moje rzeczy były porozrzucane, kołdra walała się po podłodze, lampka nocna była bez klosza, a książki walały się gdzie popadnie. Na ścianie przed drzwiami wisiała kartka.
*NIE MIESZAJ SIĘ W NIE SWOJE SPRAWY*
Ktoś czegoś szukał i groził mi. Zakryłam ręką usta, aby nie krzyczeć. Czułam, jak przepływa przeze mnie fala gorąca. Ból w klatce piersiowej znów dał o sobie znać. Tak właśnie odczuwałam strach, lęk, cierpienie. Zrzuciłam z siebie piżamę i ubrałam najwygodniejsze spodnie, jakie miałam w szafie, a które nie zostały zniszczone, przez szaleńca, który był w moim pokoju. Który naruszył moja przestrzeń osobistą, który dotykał moich rzeczy, pomyślałam. Hamowałam się ledwo od paniki, dające się we znaki tuż pod moją skórą.
Ubrałam bluzkę i spakowałam kolejny komplet ubrań, bielizny, kosmetyków. Schowałam do kieszeni plecaka zapałki, gdybyśmy potrzebowały ognia, by podpalić ognisko. Scyzoryk wepchnęłam do moich spodni, razem z całym kieszonkowym jakie miałam. Spięłam włosy w kucyk w łazience, tylko ona pozostała niezniszczona, jakby osoba, która zniszczyła mój pokój, nie zauważyła drzwi do niej.
Zabrałam mój zeszyt i kartkę z groźbą ze sobą. Przed naciśnięciem klamki odliczyłam do trzech, po czym wyszłam na ciemny korytarz. Ruby już na mnie czekała, na plecach miała swoją torbę, do chodzenia po górach.
-Ktoś w internacie nie śpi- szepnęłam do niej, gdy skradałyśmy się po schodach.
-Jak to? Co masz na myśli?- jej pytania mieszały mi się w głowie.
-Zdemolował mi pokój i napisał na ścianie, bym nie mieszała się w nie swoje sprawy- mruknęłam.- Nie przejmuję się tym, im szybciej uciekniemy, tym będziemy bardziej bezpieczne- nie miałam pewności. Przekonywałam samą siebie, ale w gardle urosła mi gula, której nie umiałam się pozbyć.
-Nie wiesz kto to, prawda?
Pokręciłam głową.
-Nawet gdybym wiedziała, bałabym się tak samo, jak teraz- powiedziałam.- Więc nie ma różnicy.
Gdy zeszłyśmy na parter, zauważyłyśmy, że kamery faktycznie były wyłączone. Portiernia pani Mantis była opustoszała, a światło w niej wyłączone.
-Musiała gdzieś wyjść, może do łazienki?
-Albo do mojego pokoju- szepnęłam.- Nie wyjdziemy głównymi drzwiami, pani Mantis ma klucze przy swoim pasku.
-Przez okno? Pewnie są alarmy...- Ruby sama sobie odpowiadała na pytania.
-Możemy wybić szyby, a potem szybko zwiać.
-To głupie, szybko się zorientują, że to my- mówiła.- W końcu zauważą, że ktoś wydostał się od środka.
Przełknęłam ślinę. Ruby miała rację, musimy znaleźć kogoś z zewnątrz, tak aby wyglądało, że zostałyśmy porwane, a nie, że uciekłyśmy. Mój zniszczony pokój będzie dowodem, że ktoś po nas przyszedł.
-Dzwoń po Nicka. Tylko on może nam pomóc- powiedziałam w końcu. Wytłumaczyłam jej mój plan, a ona wystukała numer, bez sprzeciwu. Nim chłopak odebrał, udałyśmy się do łazienki, by pani Mantis, ani nikt inny nas nie znalazł, ale to był błąd. W damskiej toalecie spotkałyśmy Alice, obściskującą się z jakimś chłopakiem z innej klasy, którego znałam tylko z widzenia.
-Matko jedyna!- ledwo powstrzymałam się od krzyku. Dziewczyna wlepiła we mnie wzrok, puszczając mechanicznie koszulę chłopaka. Para miała przerażone spojrzenia, a ja nie wiedziałam, co o tym myśleć. Całe moje przemyślenia na temat Alice zniknęły, rozpłynęły się. Określenie anioł, które pasowało do niej, natychmiastowo wyparowało z mojej głosy. Nie miałam za złe tego, że znalazła sobie chłopaka, ale to, że nic mi o tym nie powiedziała.
-Lea- popatrzyła na mnie, a potem na przyjaciółkę.- Ruby, to nie tak!
-Nie mamy czasu, musimy uciekać, wyjaśnię ci potem- podeszłam do niej bliżej, a chłopak u jej boku odsunął się szybko.- Nic nie widziałaś! Spałaś całą noc, okey?
Dziewczyna od razu pokiwała głową i złapała swojego chłopaka za rękę. Wyszli z łazienki, omijają nas szerokim łukiem. Wszystko mieszało mi się w głowie, myśl, że przyjaciółka ma przed tobą tajemnice bolała, ale było za późno, by powiedzieć coś jeszcze na ten temat. Słuchałam tylko, jak Ruby rozmawia z kimś przez telefon, wpatrując się na kapiącą wodę z kranu, która przypominała mi moje łzy na policzku.
-Nick jest totalnie nachlany- odezwała się Ruby.
-Czyli musimy same to załatwić?- zapytałam bezradnie.
-Przyjdzie jego kolega, pomoże nam.- Usiadła na parapecie, a ja pod drzwiami, aby nikt nie mógł wejść.
-Uda nam się- powiedziałam, znów przekonując samą siebie.
-To dopiero początek, Lea.
Dziesięć minut później pod oknem stanął brunet. Był dość przystojny, miał na sobie spodnie, w których krocze było dużo za nisko, niż powinny być. Na głowie nosił czapkę z daszkiem, w ręce miał duży kamień.
-Odsuńcie się!- krzyknął do nas. Złapałam Ruby za rękę i wciągnęłam ją do kabiny, w której obrzydliwie śmierdziało. Usłyszałyśmy straszliwy trzask, a potem alarm się włączył. Rzuciłyśmy się do okna, gdzie brunet już podawał nam dłonie, by pomóc mi i Ruby  wyjść. Złapałam się go i wyskoczyłam na trawę pełną szkła. Gdy Ruby stanęła na nogach, zaczęliśmy biec ile sił w nogach. Na drogach było mało aut, więc uciekanie szło nam sprawnie, do czasu, kiedy usłyszeliśmy syreny policyjne. Próbowałam nie przejmować się tym, co pomyślą moi znajomi, a w szczególności Alice, po tym jak ją nakryłam. Chciałam się tym nie przejmować, ale miała poczucie winy, że ich zostawiłam. Otarłam kroplę, spadającą z moich policzków.
-Tam!- krzyknął zdyszany brunet. Pokazał nam ciemną uliczkę, do której nie wchodziło się tak po prostu w ciemną noc, ale to był nasz jedyny ratunek w tym momencie. Wbiegliśmy w straszny zaułek, gdzie na ziemi roiło się od papierów i niedopitych piw.
-Miejscówka Nicka?- zapytałam sarkastycznie, próbując nie dyszeć przy tym okropnie. Ruby posłała mi pełne urazy spojrzenie, ścierając ręką pot z czoła.
-Czasem- odpowiedział brunet, uśmiechając się.- Jestem Christopher.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
skomentuj
  •  
  • Pozostało 1000 znaków