• Wpisów: 139
  • Średnio co: 14 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 13:33
  • Licznik odwiedzin: 15 329 / 2087 dni
 
wiewiorka.susel
 
Szłam z opuszczoną głową, minęła zaledwie godzina, a moje nogi odmawiały posłuszeństwa, jakby minęło kilka dni. Nadal byliśmy na leśnej dróżce, drzewa otaczały nas z każdej strony, zasłaniając żółte promienie słoneczne. Rozglądałam się wokół, patrząc na przyrodę, miałam głowę pełną myśli, których nie umiałam się pozbyć. Wspomnienia odradzały się za każdym razem, gdy spoglądałam w inne miejsce. Słońce i niebieskie sklepienie przypominało mi dzień, w którym spotkałam Nicka. Pamiętam jego uśmiechniętą twarz i za niskie spodnie. Tęskniłam za nim, Christopher nawet w części go nie zastępuje, a przecież jest jego przyjacielem. Niby dobrze mi się z nim rozmawia, o wiele lepiej niż Lei, która ma go najwidoczniej dość. Nie odezwała się dzisiaj ani słowem od rana.  
-Daleko jeszcze?- spytałam Christopher.
-Za chwilę powinniśmy trafić na wioskę, tam zatrzymamy się na noc- odpowiedział pewny siebie.
-Coś za dobrze znasz tą drogę- odburknęła Lea. Nie wierzyła chłopakowi, nie miałam jej tego za złe, ja znałam całą paczkę Nick, więc mogłam mu ufać.
-Moja babcia mieszka w tej wiosce, często ją odwiedzam, jak za dużo wypiję- mruknął, niezbyt zadowolony z tonu Lei.- Mama wtedy nie wpuszcza mnie do domu, więc gdzieś muszę się zatrzymać.
-Jasne- mruknęła pod nosem przyjaciółka.
Spojrzałam na nich z wyrzutem.
-Nie kłóćcie się, mamy jeszcze dużo drogi do przebycia.
Lea pokiwała głową i przyspieszyła. To wszystko musiało być dla niej trudne. Zostawiła w mieście całą rodzinę bez słowa, nauczyciele i inni pracownicy szkoły na pewno się przejęci naszym zniknięciem, nie mówiąc już o moich bliskich. Policja pewnie przeszukuje już las, a helikoptery dawno latają nad miastem. Dreszcz przeszedł mi po plecach. Chciałabym mieć to wszystko już z głowy, sama nie wiedziałam po co nam to lustro, po co ja tutaj jestem, dlaczego to robię. Martwiłam się o przyjaciółkę, która nie umiała się zakolegować z Christopherem, nie miała nawet z kim pogadać, bo chłopak cały czas coś mi truł.
-Za kilka minut będziemy- powiedział Christopher. Przed nami rozciągała się mała wioska, w której, o dziwo, mieszkało sporo osób. Kury chodziły pod naszymi nogami, a w powietrzu unosił się naturalny, swojski zapach. Pamiętam go do dziś, gdy bawiłam się z kuzynką u babci na wsi. Goniłyśmy kury, chodziłyśmy na pole, gdzie rosło drzewo. Wisiała na nim huśtawka, którą uwielbiałyśmy, lecz potem ktoś ją zniszczył i odcięli liny, żeby nic się nikomu nie stało. Babcia umarła, a jej dom nie wyglądał już tak jak przedtem. Ona nadawała mu znaczenia, wnosiła w niego życie i radość, teraz to co innego.
-Och, jestem strasznie głodna!- uśmiechnęłam się do chłopaka.
Lea stanęła obok nas, gdy dotarliśmy do jednego z domków. Zapukaliśmy, a w drzwiach stanęła starsza pani. Jej kolorowa chustka okrywała siwe włosy. Długa, ciemna sukienka zasłaniała nogi, a fartuszek dodawał całości wdzięku. Gospodyni uścisnęła chłopaka i wpuściła nas do środka.
-Myślałam, że przestałeś włóczyć się z tą twoją bandą!- krzyknęła z kuchni.- Nie myliłam się!
-Nigdy się nie mylisz babciu- przytaknął Christopher.- Spoważniałem.
-Wiedzę! Dwie dziewczyny przyprowadzasz i to naraz! To niespotykane, nawet wśród takich męskich i przystojnych chłopaków jak ty!
Zaczerwienił się. Babcia Christophera przyniosła nam zupę i drugie danie. Od razu wszystko zjedliśmy, w końcu nie mieliśmy nic w żołądku od rana. Upiłam łyk kompotu i wyjrzałam za okno. Zamknęłam oczy i poczułam jak swojskie powietrze wypełnia moje płuca. Tęsknota powróciła, a z nią nowe uczucie i kolejny strach.
Gdy podniosłam powieki, nic nie było tak jak minutę wcześniej. Ciemne ściany otaczały mnie ze wszystkich stron. Stęchły zapach mieszał się z zimnym wiatrem, który dmuchał mi prosto w twarz. Nie widziałam żadnego kawałeczka lustra, nie usłyszałam żadnej muzyki i szeptów jak Lea. Byłam w ciemności, której tak ogromnie się bałam. Zrobiłam krok w przód, potem następny i kolejny. Nic się nie działo. Przerażała mnie ta sytuacja. Nie chciałam nawet wyobrażać sobie co czuła przyjaciółka, gdy odpływała.
-Halo?!- krzyknęłam. Echo rozniosło się momentalnie, odbijając od ścian. Podeszłam do jednej i próbowałam jej dotknąć, ale ona przeszła mi przez palce, jakby była tylko iluzją. W głowie pojawiło mi się jedno słowo. *Uważaj*.
Chciałam krzyknąć, ale głos ugrzęzł mi gdzieś w gardle, potem nadeszły głosy dziewczyny.
-Ruby, obudź się!- chyba wrzeszczała, ale ja słyszałam ją jak przez mgłę.- Nie rób mi tego! To ja powinnam zemdleć, nie ty!
Zamknęłam ponownie oczy, ale kiedy je otworzyłam, nadal tkwiłam w tym samym pustym, ponurym pomieszczeniu.
-Zaprowadźmy ją do łóżka, pewnie jest przemęczona- powiedziała, bez większych emocji, starsza kobieta.
-Nic nie rozumiesz- warknęła przejęta Lea.- Tu nie chodzi o przemęczenie, tu chodzi o jakieś głupie lustra!
Nic nie widziałam, ale wiedziałam, że dzieje się coś dziwnego. Nagła cisza nie może wróżyć nic dobrego.
-Tutaj!- pojawił się nagle głos zza ścian.- Czyli to wy, tak?
Ciemność zdawała się pogłębiać, już nie widziałam własnych dłoni. Nawet krzyki zdawały się szeptem. Przerażona, skuliłam się w kulkę na podłodze, schowałam głowę między kolana i czekałam na dalszy ciąg wydarzeń.
Otworzyłam oczy wypuszczając stęchłe powietrze z płuc. Leżałam po sam kark przykryta kocem, miałam dreszcze, a z czoła skapywał mi pot. Odgarnęłam włosy, patrzyły na mnie trzy pary ślepi.
Christopher stał przy oknie, niewzruszony całą sytuacją. Lea trzymała mnie za rękę, a babcia chłopaka miała w ręce kubek herbaty. Wszyscy czekali na moje oprzytomnienie, wszyscy się o mnie martwili.
Przełknęłam ślinę, nie zdając sobie sprawy z nerwowej atmosfery, panującej w pokoju. Podniosłam się na łokciach, czekając na wyjaśnienia.
-Babcia Christophera wie coś o lustrach- mruknęła przyjaciółka, wpatrując się w podłogę, jakby to była najpiękniejsza rzecz na świecie.
-Przepraszam- wydukałam. Dziwnie się czułam, gdy znów odzyskałam głos. Opadłam na poduszkę, spojrzałam na sufit. Strach przeszywał mnie od środka.
-Nic nie szko...
-Miałaś rację- przerwałam jej.- Musimy znaleźć te lustra, to co przeżyłaś w śnie i wtedy w stołówce... Nie wierzyłam ci, nie chciałam wierzyć, bałam się, że to kłamstwo. Chciałam uciec i wycofać się z poszukiwań, ale teraz już jestem pewna, że to nie ściema. Tyle wycierpiałaś, a ja miałam to w dupie.
Lea puściła mi rękę i wstała.
-Jestem przyzwyczajona tego, że ludzie mi nie wierzą- powiedziała.- Jestem po prostu dziewczynką, uczennicą, która nie rzuca się w oczy, która jest traktowana jak pięciolatka, która nie jest poważna pod żadnym względem. Spokojnie, przywykłam.
-Nie mów tak! Wiem, że jest ci ciężko.
Spojrzała na mnie. Jej oczy były przesiąknięte łzami jak gąbka.
-Ciężko? Poniżanie mnie to nic, ja po prostu się boję...- mruknęła.- Boję się, że nikt mnie nie zrozumie, że zostanę taka, za jaką jestem do tej pory postrzegana. Słodka, wredna, głupiutka. Jestem całkowicie inna- wskazała na serce.- Tu, w środku jest prawdziwa ja, o której boję się powiedzieć, bo ludzie nie przywykli do ujawniania prawdziwych uczuć. Mogą je zniszczyć, pomiatać nimi, a ty staniesz z boku z bólem i wyrzutami sumienia, że im je wyjawiłaś. Wtedy możesz tylko żałować, bo każdy kolejny ruch, zostanie użyty przeciwko tobie.



tumblr_n0dpnm3lRa1tqlv54o1_500.jpg

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Te słowa ... Na samym końcu ... To są słowa prawdy ... To jest to czego większość z nas potrzebuje .. Uczucia i powierzyć komuś te uczucia ! Piękny rozdział <3 Liczę na dalszą część .. Co z tymi lustrami ?
     
  •  
     
    Super blog!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
     
  •  
     
    Idealny. Bardzo mi się spodobało zakończenie, takie realne, prawdziwe, naturalne.. Pasuje do również do mnie. Niesamowicie się opisałaś ^.^
    Rozdział piekny.
    I ten zaje obrazek <3
    czekam słupie :*