• Wpisów: 139
  • Średnio co: 14 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 13:33
  • Licznik odwiedzin: 15 329 / 2087 dni
 
wiewiorka.susel
 
Siedzieliśmy przy stolę w dużym pokoju. Ruby otrząsnęła się z niespodziewanego odloty, więc mogła włączyć się do rozmowy z babcią chłopaka. Każdy z nas trzymał w rękach kubek z gorącą herbatą, miał na plecach koc, by choć trochę ogrzać się w lodowatą noc. Słońce zaszło, dochodziła jedenasta wieczorem, pora odpoczynku zbliżała się, jednak byliśmy za bardzo podekscytowani, a zarazem zmęczeni opowieściami Adele, by zasnąć. Kobieta wiedziała coś na temat luster, ale musieliśmy przebrnąć przez długi wstęp, czyli prawie całe jej dzieciństwo.
-Do domu mojej matki przychodzili ludzie- mówiła, kończąc opowieść.- Byłam wtedy mała. Mama zawsze mi powtarzała, że kupują od nas jajka! Ha, oczywiście wierzyłam, w końcu mieliśmy dużą farmę, zanim cała ta wieś się rozrosła. Nastolatki, może w waszym wieku, gadali do późna z matką, a ja przesz szparkę w drzwiach podsłuchiwałam ich rozmowy!
-O czym rozmawiali?- zapytałam. Mój głos rozbrzmiał dziwnie, bo przez dłuższą chwilę się nie odzywałam. Żadne z nas nie miało odwagi przerwać babci Christophera, nawet sam jej wnuk.
-Szukali lustra, przeważnie była to dwójka nastolatków, ale teraz nie jestem pewna...- spojrzała na każdego z osobna.- Raz, dwa, trzy- wyliczała, wskazując na nas palcem.- Trzy osoby... dlatego się zdziwiłam, gdy was zobaczyłam. Nie byłam pewna po co przyszliście, może tylko odwiedzić mnie? Kupić jajka?
-Masz rację, o dwóch osobach mówiła przepowiednia- mruknęłam, próbując nie patrzeć Adele w oczy. Nie lubiłam tego, Ruby zawsze mówiła, że przez oczy zagląda się do czyjejś duszy, a ja po porostu nie miałam na to odwagi. Było to dla mnie za bardzo stresujące, przerażające i krępujące.
-Czyli ktoś z was ma dar...- to nie było pytanie, tylko stwierdzenie skierowane do Ruby, która poczerwieniała na twarzy.
-To nie ja- próbowała się bronić, gestykulując przy tym rękami.- To Lea!
Wzrok babci przeniósł się na mnie. Czułam się obserwowana przez trzy pary oczu, o trzy pary za dużo.
-Doprawdy?- spytała.
-Ty i dar?- zapytał kpiąco Christopher, a Adele zmierzyła go wzrokiem.- Ty boisz się odezwać i niby masz mieć jakiś super dar? Przecież to Ruby zemdlała kilka godzin temu.
-Co ty możesz wiedzieć o tym wszystkim?- spytałam, a po chwili dodałam.- Nie wtrącaj się!
-Co takiego wskazuje na to, że masz dar?
Pierwszy raz spojrzałam w ślepia babci w okularach. Opowiedziałam jej wszystko, to co pamiętałam. Każdy szczegół snu i pierwszego odlotu. Nawet zanuciłam kawałek piosenki, a kobieta od razu zaczęła ją podśpiewywać.
-Znasz dalszą część?- zapytałam.
-Nie mogę wam nic mówić, musisz sama znaleźć odpowiedź, jestem pewna, że masz dar- mówiła.- Ja jestem tylko przewodnikiem, mogę was naprowadzić.
-Naprowadzić gdzie? Do tych zaciśniętych pięści? To tam są lustra?- pytała Ruby, podnosząc się ze stołu, na którym prawie spała.
-Jedno tak, ale o drugim nic nie wiem, to jest zagadka i tylko jedna może ją rozwiązać.
-Dlatego jesteśmy dwie- powiedziałam do siebie.
-Co stało się z innymi ludźmi, przecież minęły wieki?- odezwał się Christopher, a mnie zmroził dreszcz. Czułam, że jak tylko zamknę oczy, wszystko powróci. Czarny pokój, potłuczone lustro i rany na moim ciele. Słyszałam już w mojej głowie melodię przepowiedni. Ścisnęłam pięści, próbując z tym walczyć.
-Zniknęli, nie odzyskali luster, dlatego nadal jestem przewodnikiem- rzekła.- Będę wiedzieć, kiedy to się stanie, takie już moje zadanie, zawsze muszę być gotowa, a jeśli umrę, wtedy twoja matka przejmuje pałeczkę.
Otrząsnęłam się, by nie zasnąć przez przypadek. To oznaczałoby kolejną nieprzespaną noc z fatalną przepowiednią w tle i ogromnym bólem.
-Dwie zagubione dusze?- szybko zapytałam o przepowiednie.
Kobieta wzruszyła ramionami.
-Nie mogę wam więcej powiedzieć.
-Jesteś przewodnikiem- rzuciła Ruby.- Powinnaś nam mówić jak najwięcej.
-Wszytko po kolei, kochaniutka.- Spojrzała na zegar i potem uśmiechnęła.- Czas spać, za chwilę gaszę światła.
Przełknęłam głośno ślinę, a pot spłynął mi po czole, choć wcale w pomieszczeniu nie było ciepło. Adele popatrzyła na mnie z przejęciem.
-Ty pójdziesz ze mną, dam ci coś na to- szepnęła, jednak Ruby otrzepała się i popatrzyła na nas z zaciekawieniem .
-Co jej jest?- zapytała od razu.
-Przepowiednia nadchodzi- mruknęłam.- Czuję się, jakbym miała zwymiotować.
Babcia zaśmiała się i chwyciła mnie pod rękę. Wspaniała pomoc, uratowała mnie przed przewróceniem się o własne nogi, które teraz były jak z waty.
-Spokojnie, zaraz będzie lepiej.
Adele zaprowadziła mnie do kuchni, gdzie nastawiła wodę na kolejną herbatę. Wyjęła z rozpadającej się szafki małe pudełko z tajemniczą zawartością. Podała mi je, abym powąchała. Wciągnęłam zapach razem z parą wodną, która unosiła się z czajnika. Ogarnął mnie spokój, ale to nie wystarczyło, żeby normalnie zasnąć. Czułam się śledzona przez dar, jakby czaił się tuż za rogiem, czekając na odpowiednią chwilę.
-To melisa- powiedziała. Skrzywiłam się, kiedy dotarło do mnie, że znam to zioło.
-Chcesz mnie uleczyć tym zwykłym zielskiem?- spytałam.- To przecież na uspokojenie.
Babcia uśmiechnęła się przyjemnie i wsypała łyżeczkę do mojego kubka. Zalała powoli wodą, a potem przykryła naczynie talerzykiem.
-Złociutka, to wystarczy. Czasem nie trzeba wiele, żeby powstrzymać ogromne problemy- mówiła.- Powinnaś o tym wiedzieć i nauczyć się tego na pamięć!
Spojrzałam na Adele, która myła naczynia w zlewie, nucąc przy tym jakąś ludową piosenkę.
-Prawdziwa z ciebie filozofka- powiedziałam.- Przypominasz mi jakąś wieszczkę, może nią jesteś?
-Nie jestem postacią z bajki, kochaniutka.
Wzruszyłam ramionami i zdjęłam talerzyk z herbaty. Upiłam łyk gorzkiego i wrzącego naparu. Nigdy bym nie powiedziała, że po takim czymś, może zrobić mi się lepiej. Odetchnęłam z ulgą, mój prześladowca nie ma dzisiaj ze mną szans.
-Teraz już idź spać, najlepiej wyruszcie szybciej niż mój wnuk się obudzi, nie jestem pewna, czy pozwolę Christopherowi iść z wami.- W jej głosie wyczułam nutkę przygnębienia. Zamknęła oczy i pochyliła głowę w dół.- Martwię się o niego, to wasza wyprawa i on nie może ingerować w wasze losy.
-On chyba mnie nie lubi- odparłam.- Myślę, że coś czuje do Ruby.
-Taki mój wnuk kochliwy od najmłodszych lat!
-Nie chcę z nim podróżować- powiedziałam stanowczo.- Czuję się głupio, kiedy muszę się do niego odezwać. Jeszcze przed chwilą mnie wyśmiał.
-Zatrzymam go- uśmiechnęła się znowu babcia Christophera.- Przygotują wam jutro prowiant, teraz już śpij, musisz wypocząć.
Przytaknęłam i dopiłam herbatę. Odłożyłam kubek i pożegnałam się z Adele. Kiedy położyłam się na posłanie, tuż obok Ruby, która chrapała jak wściekła, zasnęłam, ledwo zamykając oczy.

-Lea, pobudka- usłyszałam głos Ruby, tuż przy moim uchu.- Kto rano wstaje...
-Tak, tak, wiem- odpowiedziałam z zamkniętymi oczami. Przeciągnęłam się leniwie i podniosłam powieki. Przede mną stała Ruby z uśmiechem na twarzy.
-Masz dziesięć minut na umycie się!- mówiła.- Po lewej jest łazienka!
Wstałam z ponurą miną i chwyciłam plecak. Choć w pokoju nie było nikogo oprócz mnie i Ruby, czułam się obserwowana, przez niejedną parę oczu. Przełknęłam ślinę i poczłapałam po zimnej podłodze do łazienki. Znajdował się tam mały prysznic, umywalka i ubikacja. Popatrzyłam na swoje odbicie w lustrze, dziękując za tak choje wyposażenie pokoju.
Kilka minut później byłam już gotowa do przywitania nowego dnia i stawienia czoła wyzwaniom.
Usiadłam na krześle na przeciwko Christophera. Ledwo umiałam znieść jego arogancką minę, bo krew gotowała mi się na jego widok. Adele przynosiła razem z Ruby talerze ze śniadaniem. Kubki z herbatą już stały na stole. Poczułam, jak z mojego unosi się piękny zapach gorzkiego zioła. Melisa.
-Pomóc wam?- spytałam, spoglądając na przyjaciółkę. Posłała mi tylko szczery uśmiech i zniknęła w drzwiach kuchni.
-Siedź, poradzą sobie- usłyszałam głos Christophera.- Musimy dzisiaj dotrzeć przed zmierzchem do następnej wioski, to będzie trudny orzech do zgryzienia.
-Nie idziesz z nami- mruknęłam, upijając łyk naparu.
-Postradałaś zmysły, czy co?- zapytał kpiąco.- Muszę iść z wami, nie poradzicie sobie beze mnie. Jesteście jak bezbronne owieczki, czekające tylko na pożarcie.
-A ty jesteś kim? Psem, który nas pilnuje?
-Trafiłaś w dziesiątkę!
Podniosłam się z krzesła i oparłam ręce na blacie. Spojrzałam w oczy chłopaka z takim gniewem, którego nigdy jeszcze nie czułam.
-Nigdzie nie idziesz! Jasne?!- warknęłam, jakbym była wilkiem, a on tylko małą owieczką.
-Bo co?
-Bo ja ci nie pozwolę- odezwała się tym razem Adele, trzymając w rękach półmisek z jajecznicą.- To ich misja, a ty nie możesz się mieszać w nie swoje sprawy! To nie ciebie wybrali na poszukiwanie luster, tylko Leę i Ruby!
Złożyłam ręce na piersiach, patrząc z pogardą na Christophera.
-Siadajcie dzieci do stołu i jedźcie, musicie wysuszać- popatrzyła na wnuka.- A ty masz iść prosto do szkoły!

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego